Nierozłączne

Śmieszka bardzo lubi swoje towarzystwo. Często siedząc z nami w pokoju bawi się sama przez godzinę w ogóle nie zwracając na nas uwagi. Jest przejęta oglądaniem książeczek, przekładaniem klocków z jednego pojemnika do drugiego i turlaniem piłeczki do tego stopnia, że zapomina o rodzicach. Czasem cichaczem wymyka się do drugiego pokoju, aby w pełni cieszyć się sobą tylko ze sobą.

No i cóż prawda jest taka, że się do takiej Śmieszki przyzwyczaiłam. Brzydkie słowo, ale lepsze nie przychodzi mi do głowy. Przywykłam, że kiedy Malutka nie śpi jestem w stanie przygotować obiad, posprzątać mieszkanie, prasować. Bardzo lubię te nasze wspólne porządki. Śmieszka podpatruje, co ja robię, zaczyna naśladować, albo jeśli uznaje, że zajęcie jest dla niej mało interesujące wynajduje sobie własną zabawę. Wieczorami zazwyczaj ja spokojnie pracuję, a M. i Śmieszka bawią się w drugim pokoju. No i tak było aż do tej pory, bo od kilku dni jest inaczej. Śmieszka pragnie, abym spędzała z nią prawie cały czas. Do niedawna wystarczało jej gdy byłam tuż obok, w zasięgu jej wzroku, teraz potrzebuje mnie blisko siebie, tak na wyciągnięcie ręki. Kiedy próbowałam dziś gotować obiad przyszła złapała mnie za nogę i prosiła o więcej uwagi. Kiedy siadałyśmy razem na podłodze zaczynała sama bawić się w najlepsze, więc ja wracałam do kuchni. Wtedy sytuacja powtarzała się. Za trzecim razem była już wyraźnie zniecierpliwiona: Mamusiu przecież dałam ci wyraźnie do zrozumienia, że chcę żebyś siedziała obok mnie. To dlaczego ciągle wstajesz?

Rozmawialiśmy z M., że może to przejściowe, bo aklimatyzuje się po powrocie od dziadków. Nie wiem, czy przejściowe czy taka potrzeba bycia blisko mnie zostanie w Śmieszce na dłużej. Wiem, że potrzebuję się z tą potrzebą oswoić i ją zrozumieć. Bo teraz nie jest gorzej tylko inaczej. A ponieważ ta inność jest dla mnie czymś nowym to czasem działam z poziomu automatycznego pilota i choć Śmieszka wyraźnie sygnalizuje swoje potrzeby ja po raz kolejny zniecierpliwiona wracam do swoich spraw.

Na szczęście Ona wie, że czasem jestem mało pojętnym uczniem i cierpliwe z miłością tłumaczy wszystko od nowa, tyle razy ile trzeba, aż do skutku…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s