Mamo dlaczego mi nie ufasz?

W ubiegłym tygodniu Śmieszka miała urodziny. Postanowiła z tej okazji podarować mi prezent, kolejną cudowną lekcję. Otóż we wtorek wieczorem bardzo chciałam wysprzątać całe mieszkanie, tak abym całą środę mogła się skupić wyłącznie na Śmieszce i pieczeniu urodzinowego tortu. Dodatkowo już o 11 miałyśmy mieć gościa i bałam się, że jeśli Śmieszka będzie potrzebowała wzmożonej uwagi, to po prostu nie zdążę ze wszystkim. No ale Śmieszka ucięła sobie nadprogramową drzemkę w ciągu dnia i około godziny 23 dalej nie miała zamiaru iść spać. Rzadko się denerwuję, nie chodzi tu nawet o zdenerwowanie na Śmieszkę, ogólnie bardzo rzadko się denerwuję. No ale tego wieczoru byłam zła: na siebie, że nie zrobiłam tego wcześniej i na Śmieszkę, że nie chce spać. Przyniosłam Ją więc do taty, bo nie chciałam jej usypiać z takimi emocjami a sama poszłam spać.

Następnego dnia Śmieszka pomimo to, że wstała po 7 usnęła ponownie przed 9 (zazwyczaj zasypia ok. 11), ja zdążyłam wysprzątać całe mieszkanie i przygotować  poczęstunek. Kiedy skończyłam popatrzyłam na Nią i zadałam sobie pytanie: Dlaczego Ci nie zaufałam?

Każdy z nas w danej chwili ma wszystko czego potrzebuje do szczęścia,  tylko bardzo często po prostu tego nie widzimy. Gdy jest mi trudno nie proszę o zmianę sytuacji, ale o to, abym zobaczyła dlaczego tak się dzieje.

Pisałam o tym już sto razy i napiszę jeszcze tysiąc. Nasze dzieci naprawdę wiedzą dużo więcej niż nam się wydaje. Ich wewnętrzna mądrość pochodzi z zupełnie innego wymiaru, takiego który dla nas jest często nieosiągalny. Gdy przestaję się napinać i pozwalam biec życiu tak jak chce, wszystko zaczyna się układać. Tak jak w tę ubiegłą środę w urodziny mojej ukochanej Śmieszki.

Advertisements

4 thoughts on “Mamo dlaczego mi nie ufasz?

  1. Tak, jak Tobie we wtorek, wielokrotnie zdarzyło m się już nie zaufać mojemu dziecięciu (tak rozumiejąc zaufanie, jak je opisałaś). Najgorsze jest jednak to, co czuje się po – poczucie winy, wstyd, ból w sercu. Ale, wydaje mi się ważny sam fakt, że potrafimy nasze nieodpowiednie zaufanie wobec dziecka: po pierwsze – dostrzec, po drugie – nazwać, a po trzecie – uczyć się je eliminować. Choć z tym ostatnim chyba najtrudniej.

    Zwróciłaś też uwagę na ważny dla mnie element tego braku zaufania – nie pozwolić, by dziecku udzieliły się nasze negatywne emocje, lepiej na chwilę wyjść i wyciszyć się, by wrócić z uśmiechem :).

    Życzę Tobie i sobie, by zaufanie, którym obdarzamy dziecko, w nas wzrastało, codziennie!

  2. magda says:

    koleżanka kiedyś opowiedziała mi jak zabrała ze sobą synka na konferencje do szkoły, bo nie miała innej możliwości, kupiła mu na tą okoliczność puzzle i postanowiła, że w razie czego po prostu wyjdą i już, miała w sobie spokój, że niezależnie jak sytuacja się rozwinie będzie ok; ale powiedziała synkowi, że zależy jej, żeby tam być, synek przez dwie godziny bawił się sam siedząc koło niej…pamiętam jak mnie to poruszyło, to było wręcz magiczne, wystarczy tylko (czy aż?) zaufać

    • My dorośli często boimy się zdarzeń, które ciężko logicznie wytłumaczyć. Lepiej nam w naszym racjonalnym świecie. Przynajmniej mnie było kiedyś tak lepiej. A dziś widzę, że pewnych zdarzeń nie da się logicznie wytłumaczyć, ale czy trzeba? Czyż nasze życie z odrobiną magi nie jest piękniejsze?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s